|
Blog > Komentarze do wpisu
Różne wesołe wydarzenia: o penisach, rezerwacjach, gadających kotach i o granicy błędu statystycznego
Nie uczestniczę ostatnio zbyt bardzo. Mam problem z blogosferą. Zaglądam do Was. Ale – sam – straciłem impet. Ponieważ do pisania impetują mnie kobiety i poezja (a dobrej poezji i ważnych kobiet niewiele jest obecnie wokół mnie) dlatego właśnie – podupadłem. Byłem w Zachęcie. Na Liberze. Zauważyłem, że ludzie mi znani dzielą się na tych, którzy Z ZAŁOŻENIA idą lub nie idą na Liberę. Ja poszedłem po prostu. Wziąłem w nawias wszystko, to co powiedziano mi na temat Libery. W nawias – wszelkie ZA i PRZECIW. Chuj z tym. Poszedłem i wyszedłem urzeczony. O ile można tak powiedzieć. O ile to jest na miejscu – urzekł mnie ten smutek. Idźcie na Liberę, jeżeli chcecie zrozumieć, czym jest smutek. Oczywiście – bo jakże bym mógł inaczej – wcale tego nie uzasadnię. Tylko zaprzeczę. UNIVERSAL PENIS EXPANDER „Proponowany przyrząd przeznaczony jest do celów ściśle użytkowych. Zaprojektowany został z myślą o osobach pragnących osiągnąć w sposób trwały 'odmienne stany świadomości' na drodze doświadczenia ultraseksualnego. Osiągnięcie wydłużenia penisa wyklucza możliwość uzyskania 'normalnej' przyjemności seksualnej w jakiejkolwiek formie; w zamian adept otrzymuje permanentny stan 'na krawędzi orgazmu'.” - Tato, a co to jest?.... To jest taka... - (tata milczy) - ...taka maszyna, tak? - Tak. - Tato.... A czemu ten pan ma takiego długiego siuśka?! - No... widocznie taki mu urósł. Śmiech dziecka dekonstruuje ekspozycję. A ci co przyszli tu ze względu na ZA lub ze względu na PRZECIW czują się nieswojo. A ja wybucham śmiechem. Idę dalej. I pozwalam, by porwał mnie smutek Pana Libery. W Amatorskiej nastały nowe zasady. Bo nastała kierowniczka. Można łączyć stoliki, ale pod warunkiem, że na jeden stolik będą przypadały cztery krzesła. Więc – biorąc pod uwagę, że (z zasady) można ze sobą połączyć nie więcej niż dwa stoliki (nie więcej) – to: w spotkaniu towarzyskim może wziąć udział nie więcej niż osiem osób. No, chyba, że kelnerka da cynk: że kierowniczki nie będzie. - Proszę pana.... a jak długo państwo jeszcze tutaj będą?... Myślę, że życzy nam wyjścia, więc chcę być miły. - No... z godzinę maksymalnie. Zafrasowała się. Zagajam z troską: - A dlaczego pani pyta? - Bo ja właśnie odwołałam rezerwację.... Więc dobrze by było, gdyby państwo posiedzieli przynajmniej do w pół do jedenastej... Rozpromieniam się. - Aaaa czyli jak zwykle? Dopóki pani nas nie wyrzuci! Kobieta uśmiecha się porozumiewawczo. Śniło mi się. Najdziwniejszy sen świata. Adoptowałem psa. Do kota, do kompletu. I razu pewnego przyuważyłem, że ten pies (kiedy wydaje mu się, że nie widzę) dusi mojego kota z Rosji. Co, jest kurwa? - pomyślałem. Nie. Nie chce go pogryźć, czy coś równie psiego. Nie. Normalnie – bierze go jak człowiek i próbuje udusić. Zadzwoniłem więc do ośrodka adopcyjnego i powiedziałem: Musze wam oddac tego bydlaka, on mi dusi kota. Zrozumieli. Wziąłem psa na smycz, wychodzimy na ulicę i nagle.... z psa (z jego środka) wyskakuje kilka osób, są w przebraniach, na głowach mają takie fikuśne czapeczki, w ustach trąbki, rozrzucają dookoła serpentyny.... Robi sie regularna impreza. Na to przychodzi do mnie mój kot z Rosji i rzecze: - No wiesz, bo ja to w sumie umiem mówić. Tylko wiedziałem, że tego nie zrozumiesz. Rusza mu się mordka, zmienia się mimika. Kot robi się bardziej ludzki. Jak z kreskówki. A potem siada do stołu i zaczyna jeść. W jednej łapce trzyma widelec, a w drugiej – nóż. KONIEC. Dzwoni telefon. - Dzień dobry, czy zechciałby pan wziąć udział w badaniach rynku dot. (serio, miałem wrażenie, że babka mówi skrótami) polskich rozgłośni radiowych? Wziąłem ją z zaskoczenia: - Bardzo chętnie. Zadała mi kilka tendencyjnych pytań dot. mojego wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania. I przeszła do rzeczy: -Proszę powiedzieć, jakiej rozgłośni słucha pan na co dzień, bez względu na reklamy, zapowiedzi, opinie innych osób, tylko dla muzyki, której może pan posłuchać? - Program drugi poleskiego radia. Cisza. - Wie pan co... Z polskiego radia to na liście mam tylko program pierwszy i trzeci. Zrozumiałem jej aluzję - Ale ja w ogóle nie słucham innego radia! Zafrasowaliśmy się oboje. - I co teraz?... - zapytałem zasmucony - W tej sytuacji... - odpowiedziała – raczej nie będziemy mogli dokończyć badania. # poniedziałek, 11 stycznia 2010, pawelkorwaks
Komentarze
basiastar
2010/01/12 09:04:02
byłam na Liberze, smutno i mocno. Amatorskiej to się należy wdzieczność, ze jeszcze istnieje, wiec pal sześć z kierowniczką. Palilam tam cygara w ósmej klasie:) pisz, pisz
2010/01/12 10:55:48
Też mi się ostatnio śnią psy. Że je jakoś ratuję. (Dzisiaj np. jednego dokarmiałam, bo jego właściciel nie chciał.)
(No dobra, na razie mi się dwa razy śniło, ale skoro pamiętam oba razy, to to NA PEWNO COŚ ZNACZY, dum dum dum duuuummm....) 2010/01/13 22:56:10
moglbys zrobic cztery wpisy publikowane w odpowiednich odstepach. wtedy zniklo by wrazenie znikania.
bardzo mnię się wszystko podobało. (sen jakby najmniej :-S) 2010/01/14 21:03:32
pozatem dzisiejsza podstarzała młodziez nie ma ani czasu ani percepcji na czytanie tak niekonwensjonalnie długich blogo-wpisow.
kłaniam się z zamrozonej Sz. 2010/01/19 00:35:10
Nie wiem co bierzesz,ale ja biorę to samo.
Libera smutny, ale po raz pierwszy taki smutny smutkiem starości... nie wiem czemu. |
![]() |
||||||||||||||||||||||||