Hollow man.
Wypełnia mnie nic. Bardzo mnie to cieszy. Nie przeszkadzają mi godziny bezsensownej obiektywnie pracy u króla kapitalistycznej machiny. Ani ludzie mądrzy. Ani przemądrzy. Ani głupi. Ani pijaki. Ani grafomani. Ani młodzi uzdolnieni artyści. Ani chudzi intelektualiści.
Nie rusza mnie 3 tygodniowy zarost.
Ani stos prania. Stos obierków. Stos gazet. Stos słów, książek i filmów, bez użycia.
Ani zdechłe rośliny.
Ani pleśń.
Ani to, że Samanta używa i używa i końca nie widać. I nie chcę z nią od początku.
Ani brak weny. Ani sensu.
Ani amantki poznane o północy w psie. Bo znów w Krakowie siedzę na zimę. Bo zimniej.
Wczoraj udałem się z Rosyjskim kotem do weterynarza. Przyszedł ktoś z psem. Za późno przyszedł i pies umarł mu na rękach. Popłakałem się i zapaliłem trzy papierosy. Cieszył mnie przejaw emocjonalny. A potem nic.
*